RSS
 

Dlaczego?

18 paź

Podobno aby kogoś poznać trzeba z nim zjeść worek soli. Mam wrażenie, że zjadłam już połowę Wieliczki a tego „poznawania” nie ma końca. Kiedyś gdzieś usłyszałam, że Arabii biją swoje kobiety od szyi w dół żeby można było lepiej ukryć siniaki, po co bić? przecież słowne gnojenie boli równie mocno. Moje zmęczenie psychiczne powoli sięga zenitu. Mam dość wysłuchiwania codziennie, że CIĄGLE robię/ nie robię coś źle. Dzień nie rozpoczyna się od uśmiechu, miłego słowa tylko od zjebki, że np znalazł w kuchni na podłodze mojego włosa, że zostawiłam kubek w pokoju, że słońce nie tak świeci a ptak za głośno śpiewa. Jedyne co robię dobrze to przynoszę kasę do domu, ale i tutaj jest pewien problem, ponieważ wg niego jestem pazerna na kasę. Ostatnio dochodzi już do tego, że potrafi mnie obudzić o 6 rano bo czegoś np nie schowałam do szafki albo zatrzymać o 24 kiedy dreptam do WC żebym poprawiła wyrzucone do kubła opakowanie papierowe bo nie tak leży i może wypaść….Żeby tego było mało On jest zdolny- tak jak to miało miejsce dzisiaj- pod oknami bloku, który mijaliśmy, stanąć i wydrzeć ryja: „Co Ty kurwa pierdolisz? Ty jebana złotówo!” Pieniądze, ciągle te pieniądze. To ja jestem sknerą, to mi się złotówki świecą w oczach. A przepraszam bardzo, której kobiecie by się nie włączyła sknera mając na przyszłość widoki pozwu rozwodowego? NIKT, NIGDY nie przeorał mnie psychicznie tak jak on to robi teraz. Są momenty, w których – przerażona że nawet tak myślę- chcę go uderzyć i zakończyć tą mordęgę. Z drugiej strony jest głos mówiący: „Olej to! to idiota! żyj sobie dalej wygodnie wypnij dupę na wszystko! Niech kretyn tyra, niech go nie będzie wiecznie w domu. Przecież i tak nie spędza z Tobą czasu.”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mama, to brzmi dumnie…

15 maj

W ub środę zostaliśmy rodzicami naszego 3 kg szczęścia. Świat przewrócił mi się do góry nogami. Nie sądziłam, że można doznać takiego kociołka emocjonalnego. Oderwanie pracoholika po 7 latach nieprzerwanej pracy od codziennych obowiązków, od tego co kocha na rzecz pieluszek, kupek i płaczu o 3 nad ranem bo chce się jeść potrafi dać na głowę. Przez 9 miesięcy oczekujesz przyjścia na świat tego maleństwa a kiedy już jest to radość przepełniają rzewne łzy, które zaczynają płynąć w najmniej oczekiwanym momencie. Płaczesz i tęsknisz ale tak naprawdę nie wiesz sama za czym? Nie wiesz czy płaczesz bo utraciłaś tą swoją ukochaną codzienną rutynę, czy płaczesz bo mąż właśnie poszedł na chwilę do sąsiadów? A może buczysz bo sama nie znasz powodu? Po rozmowie z kilkoma mamami okazuje się, że to jest normalne. Podobno mija- zobaczymy…
Mam nadzieje, że tak jak ten blog pomógł mi przetrwać niejedną trudną dla mnie chwilę tak teraz będzie podobnie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wchodzimy w 37 tydzień

03 kwi

Nieubłaganie zbliża się godzina ZERO :) z jednej strony przepełnia mnie radość a z drugiej strony paraliżuje strach, że jak to, ja taki pracoholik będę zmuszona zostawić pracę na pół roku?! zresztą i tak wszyscy na mnie patrzą jak na świra, kiedy mówie że po pół roku zamierzam wrócić do pracy. Niech sobie patrzą, ale ja jak się na coś uprę to nie ma że boli, nawet w obliczu tak wielkiej zmiany jak bycie mamą. Podobnie temat ma się w kwestii leżenia na L4. Inne leżą od momentu kiedy tylko mogą albo coś im w d…. szczyknie a ja nadal pracuje. Mimo mojej aktywności Misiek zdrowo rośnie, rozpycha się, dostaje czkawki i daje mi spać w nocy :) gdzie „dobrzy doradcy” mówi że nie ma opcji żebym pod koniec ciąży się wysypiała bo dziecko kopie, wbija rece/nogi pod żebra itp. Zresztą nawet mój Gin się śmieje, że musi mi dać przynajmniej w 39 tyg L4 i przedłużyć je po porodzie żebym mu do pracy nie uciekła ;) no chyba że Maluch stwierdzi w 38 tyg że już ma dość i chce przyjść na świat. Oczywiście milionom złotych rad nie ma końca oraz kretyńskich pytań typu : „Możesz malować w ciąży paznokcie?!” , „Możesz farbować włosy?” Jednak i tak o szewską pasję przyprawiają mnie stwierdzenia jednego kolegi z pracy. Ostatnio już usłyszał, że ma spier…… bo nie wytrzymałam. Stwierdził, że ja JUZ jestem ZŁĄ MATKĄ, bo pracuje a to szkodzi dziecku, bo siedzę za biurkiem a to też może zrobić dziecku krzywdę, że nie odpoczywam nic. Nosz kuźwa, jego żoneczka mogła sobie leżeć jak jej się to podobało i wszyscy koło niej skakali. Ja tego niecierpię! Ale nikt mi nie będzie zarzucał, że jestem złą matką. Ja, mój organizm oraz lekarz wiemy co jest dla nas dobre.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

W oczekiwaniu na WIELKIE zmiany

03 lut

Już coraz mniej czasu dzieli nas od przyjścia na świat naszego Malucha. Są dni euforii z mojej strony i dni przerażenia. Zastanawiam się jak to będzie, przecież teraz wolna i niezależna nie muszę się o nic, nikogo troszczyć a tutaj za kilkanaście tygodni pojawi się mały człowiek, który cały mój świat wywróci do góry nogami. Były okresy, gdzie zaliczałam każdy sklep dziecięcy i wychodziłam z niego choćby z parą malutki skarpetek a obecnie w ogóle nie rusza mnie to. Coś czuję, że zaczynam lekko panikować. Pokój już jest gotowy, wózek czeka jeszcze tylko musimy zaliczyć szkołę rodzenia. Najpierw psioczyłam, że nie pójdę tam bo to strata czasu i pieniędzy, po czym jak zaczęłam się wgłębiać temat opieki nad noworodkiem okazuje się, że de facto nic nie wiem. Mam koleżanki, które są matkami ale każda mówi co innego plus milion złotych rad które przyprawiają mnie o tzw wkurw. Jedne mówią nie bierz znieczulenia, inne bierz, ginekolog też że mam brać. Ginekolog nie rób USG III trymestru, inne koleżanki że jak to przecież to trzeba zrobić. Jedna wielka kołomyja.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zmęczenie psychiczne

24 lip

Jestem już zmęczona nie mam siły, średnio codziennie jestem o coś obwiniana. Dzisiaj osiągnęłam już najgłębszy z możliwych dołów. Nie mam ochoty na nic, chce mi się płakać i bić głową w ścianę, że tak umoczyłam. Dlaczego to wszystko nie wyszło wcześniej? Już niewiele brakuje mi żeby odejść.Nie wiem czy znajdę w sobie na tyle siły i odwagi ale wiem jedno, że jeżeli jeszcze trochę posiedzę w tym bagnie źle się to skończy dla mojego zdrowia psychicznego. Jestem typem osoby z której można czytać jak z otwartej książki więc wszyscy dookoła wiedzą, że coś jest nie tak. Jeszcze jest jedna deska ratunku- wspólny wakacyjny wyjazd, de facto urlop na który ja czekam z utęsknieniem. Kiedy okaże się, że i to nie pomogło nie będę miała innego wyjścia jak złożyć wniosek o separację.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS